Mój pierwszy Klient procesowy to urodzony optymista patrzący na świat w kolorowych barwach. Jako zaangażowany społecznik działa charytatywnie i wolontariacko. Ale w tym skupieniu na innych wykreował się obraz (w ich oczach) jego, jako osoby silnej, profesjonalnej, zawsze uśmiechniętej, bez chwili zmęczenia. Po wielu latach takiej działalności Klient poczuł, że doszedł do pewnej granicy. Tu się spotkaliśmy… stał się moim Coachee.

Chciał poszukać przekonania, że akceptuje i lubi siebie na tyle, na ile jest w stanie (na swoje 100%). Spotkaliśmy się na 8 sesjach. Za każdym razem był to wyjątkowy czas zarówno dla Niego, jak i dla mnie. Na sesjach odkrywał drogowskazy, punkty na drodze do jego celu. Dotykał trudnych dla siebie tematów. Mierzył się z własną prokrastynacją, odpowiedzialnością, presją otoczenia, obawami. Pomiędzy sesjami ciężko pracował, by mógł ruszyć do przodu, by żyć z pasją. Na sesjach pojawiało się dużo emocji, m.in. radość, złość, zniechęcenie, spełnienie. Na jednej z sesji poprosiłam, by Klient zwizualizował swój obecny stan. Przywołał obraz wodospadu, który jak się okazało, był wodospadem jego własnych myśli. Wspaniale było słuchać, jak podczas opowiadania zmieniał się jego nastrój i poziom energii. Innym razem zaproponowałam, by dokonał porównania dwóch ról, które pełnił: tą z dzisiaj i tą sprzed 10 lat. Wnioski, do których doszedł stały się fundamentem tego Kim jest i co dla niego jest ważne. Jednym z wiodących narzędzi była cisza. Klient tego potrzebował. Chciał w tej ciszy wysłyszeć siebie. I udało się! Zrobił to!

Dziś z przekonaniem mówi o sobie:
„Zrozumiałem, że inni ludzie mają prawo mieć oczekiwania. Ja mogę nie chcieć sprostać nim.”
„Nie będę się tłumaczyć z podjętej decyzji. Ja ją zakomunikuję!”
„Nie jestem taki jak dawniej, pora to zaakceptować!”
„Moja odpowiedzialność i brak zgody na fuszerę znalazła szufladkę – „strażnik”.
„Jestem skazany na powodzenie!”
„Jestem w stanie realizować siebie, akceptować swoje pomysły.”
„W trudnych sytuacjach potrafię znaleźć rozwiązanie!”

Jak się czuł po sesjach?
„Przyjechałem „z taczką”. Czuję jakbyś mi pomogła ją opróżnić.”
„Nareszcie głęboko oddycham!”
„Świadomiej skupiam uwagę”
„Czuję radość i spokój”

Dziękuję Drogi Coachee za zaufanie jakim mnie obdarzyłeś

Jeśli pragniesz zmiany, stoisz przed dylematem, potrzebujesz przestrzeni… a masz cel i jesteś gotowy ruszyć w drogę, by go przepracować zapraszam na sesję zerową.